1994: Doc. Kossak twierdzi, że przez ręce naukowców przeszły „wszystkie puszczańskie rysie”. Obawiam się, że to niemożliwe, bo część rysi z Polski wędruje na Białoruś i odwrotnie, a w miejsce zabitych przez kłusowników pojawiają się nowe.
Ciekaw też jestem, skąd pani docent wie, że wszystkie zwierzęta złapane przez naukowców są upośledzone. Z tego, co widziałem w Puszczy Białowieskiej, wszystkie zaobrożowane rysie normalnie polują i rozmnażają się.
Doc. Kossak twierdzi również, że „nękanie i prześladowanie drapieżników przez pracowników ZBS PAN nie daje się porównać z żadną nawet najbardziej intensywną działalnością myśliwską”. Tymczasem nasi naukowcy mają zgodę na odławianie (odławianie, podkreślam, nie zabijanie) pięciu wilków i pięciu rysi, podczas gdy np. w białoruskiej części puszczy rocznie zabija się nawet ponad 20 wilków.
Myślę, że czytelnikowi należałaby się od doc. Kossak informacja o wypadku z powierzoną jej młodą rysiczką, którą w zeszłym roku przygotowywała dla potrzeb filmu przyrodniczego, a która na początku tego roku zginęła w tajemniczych okolicznościach. Piszę w „tajemniczych”, bo oficjalna wersja brzmi „zginęła, ponieważ spadło na nią polano niesione do domu”. (…)
Mam przed sobą pracę doc. Kossak „Zimowa penetracja i charakterystyka przemieszczania się samca rysia” w której opisuje ona, jak pewne dane na temat rysia otrzymała od lokalnego kłusownika. Mam nadzieję, że ten kłusownik za sprawą pani docent powędrował za kraty.
2007: Była takim popularyzatorem przyrody, jakiego długo nie było i długo nie będzie. Potrafiła przecież pisać i opowiadać o zwierzętach i przyrodzie jak mało kto. (…) Tu, w Puszczy, krążą jeszcze opowieści, wręcz legendy, o przygodach jej i jej życiowego partnera, o osiołku, o kruku Korasku, o dziku wielkim jak szafa i delikatnym jak kotek. O łosiach i łaniach, które wychowywała. Osiołka zresztą znakomicie pamiętam.
2007: Wiem, że w szpitalu już bardzo chora „zmusiła” niemal cały personel do noszenia zielonych wstążeczek. Wiem, że trzymała kciuki za to, co dzieje się nad Rospudą, i myślę, że to miejsce ocaleje również dzięki Niej. Niestety, Puszcza Białowieska bez Simony będzie mniej puszczańska i mniej białowieska.
2014: Mam nadzieję, że dożyjemy chwili, kiedy cała [Puszcza] będzie w końcu parkiem narodowym. Bardzo dużo udało się jednak osiągnąć przez ostatnie 20 lat! Więcej niż udało się (…) znanym profesorom białowieskim jak Zdzisław Pucek, Janusz Faliński czy Simona Kossak, choć bez nich i idei jaką zarazili następne pokolenia nie byłoby dzisiejszych sukcesów.
2017: Simona Kossak napisała kiedyś, że największym wrogiem puszczy jest las. Sadzony różni się od puszczy tym, czym tombak od złota, kura od głuszca i pies od wilka. (…) Tego ani Jan Szyszko, ani leśnicy z Lasów Państwowych nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć.
2017: Simona była człowiekiem z charakterem jak wulkan gorącym i wybuchowym. Potrafiła walić prosto w oczy, potrafiła walczyć o swoje przekonania pazurami. Lata temu darliśmy koty, nie oszczędzając się zupełnie. Dziś nie jest ważne o co. Najważniejsze, że potem mogliśmy o tym dyskutować.
2019: Na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej pracowano od ponad 100 lat! Wielcy i mądrzy ludzie to robili. Spójrzcie tylko na niektóre nazwiska: Conwentz, Paczoski, Szafer, (…) Pucek, Kossak, Korbel…


2019: Simona Kossak i Lech Wilczek byli parą, parą zakochaną w sobie i zakochaną w przyrodzie (…) i każde z nich z osobna zasługuje na podziw i szacunek. (…) Simona bardzo ostro występowała przeciwko badaniom telemetrycznym na wilkach, Lech ją wspierał. Uważali, że to niepotrzebne męczenie zwierząt, które trzeba odłowić. Ja bardzo te badania wspierałem, bo byłem pewien, i zresztą tak się stało, że bez twardych danych nie wygra się z myśliwymi i nie wywalczy ochrony dużych drapieżników. To bardzo mnie poróżniło z Simoną, a przy okazji z Lechem. Aż pewnego dnia odebrałem telefon i usłyszałem jego głos. (…) Pokój został zawarty. Kilka tygodni później z Nurią siedzieliśmy na Dziedzince z Simoną i Lechem. Jedliśmy jajecznicę z jaj zniesionych przez dziedzinkowe kury. Taka jajecznica podawana była tylko przyjaciołom. Do domu przywieźliśmy piękne paprocie z ich cudownego ogrodu. Rosną u nas w Teremiskach do dziś.
2025: Bądźmy szczerzy i znajmy miarę. (…) Obecna Simona to w dużej mierze mit i kreacja. (…) Nie walczyła z myśliwymi. Nawet wręcz przeciwnie. Pamiętam czasy gdy dawała „naukową” podkładkę pod bardzo wysokie odstrzały jeleni.
2026: Nigdy nie wsparła idei powiększenia parku na całą Puszczę [to jaskrawe kłamstwo, które już Wajrakowi wytknąłem – J.P.].
2026: Nigdy nie była spoza układu, tylko była jego częścią. Jak myślisz, kto mógł sobie zamieszkać za komuny w przedwojennej leśniczówce w Białowieskim Parku Narodowym? Buntowniczka? [Leśniczówka była opuszczona od dwóch lat, zaniedbana, z dziurą w dachu, bez prądu i bez wody. Zamieszkać mógł w niej każdy, kto chciał ją wynająć (jak Kossak i Wilczek) lub przyjąć tak fatalne mieszkanie jako mieszkanie służbowe (jak ich poprzednicy, rodzinna spółdzielnia pszczelarska a następnie strażnik Białowieskiego Parku Narodowego z rodziną) – J.P.]
2026: Zwyczajnie nie była dobrą naukowczynią. (…) W niczym nie wyprzedziła [swojej epoki]. (…) Wkład Simony w naukę, najłagodniej mówiąc, był dość skromny.
2026: Omal nie doprowadziła do uwalenia badań, które pomogły ochronić wilka w Polsce. (…) Ja ją znałem, widziałem te akcje które wyprawiała. Brałem udział w tropieniu tego wilka co mu niby potrzask urwał łapę. Wszystko było dęte.
2026: Dokonywano masakry zwierząt w Puszczy, a Simona postulowała dalszą.



