2005. *** (Był czas zgiełku i czas ciszy…)

+   +   +

Z czasem się wszystko ustoi
Jacek Kleyff, HUŚTAWKI.

Był czas zgiełku i czas ciszy; i muzyki.
Były potrójne korony i były jakieś rozpacze,
a zawsze w nich moce, które są ponad mnie.
Ile dostałem Miłości, której nie byłem wart,
mógłbym wymieniać jak nazwiska świadków
trwożne miejscowości, dziwne miana gwiazd
i łacińskie nazwy zgniecionych dzikich roślin.
Dość było czasu, i jeśli zostało go mało,
zdążyłem już dać odpowiedź wykrzyknikom diabła.
Gibkość mojego synka na żelaznych drabinkach,
szkolna tarcza zostawiona tam, dokąd szły pielgrzymki,
kwiat zostawiony tam, gdzie nikt już nie przychodzi.
Prawda, miotałem się. Wszystkie moje riposty
były ciosami na oślep. Wysokie mrzonki czerpałem
z niskich instynktów. Prawda. Ale byłem jak zwierzę,
które dostało rozumu i zapragnęło czegoś,
co stało w ludzkich świątyniach i ponad ludzkim prawem,
w niedorzecznym pięknie i w jaskrawej sprzeczności.
Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.