2020.03.14. Pisiorski konkurs poetycki o sto złotych

Nabór na teksty! NABÓR NA TEKSTY!!! Kwartalnik „Nowy Napis” ogłasza konkurs na koronopoezję:

Niech wybrzmi koronopoezja: z empatią, humorem i niepokojem. Ogłaszamy nabór na teksty poetyckie poruszające temat pandemii i koronawirusa. Artystyczna interpretacja tematu zależy tylko i wyłącznie od Was. Selekcji prac dokona zespół Instytutu Literatury w składzie: Zuzanna Sala, Patryk Kosenda, Adam Leszkiewicz, Krzysztof Szeremeta.

Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem promocja@instytutliteratury.eu do 20.03.2020. Wybrane prace zostaną opublikowane w formie ebooka, a honorarium autorskie wyniesie 100 PLN.

Matko Boska, to już tylko sześć dni! Muszę się sprężać, bo mi Maliszewski sprzątnie sprzed nosa moją koronostówkę! Kurde pisior, nie napisali, czy żeby się zgłosić, trzeba być zarażonym. Chuj, najwyżej będę symulował, w takiej antologii nie może mnie zabraknąć. W najbliższych dniach proszę mi nie przeszkadzać, tworzę na konkurs!!!

Utwór zamierzam poświęcić Józefowi Marii Ruszarowi. Ten wiekojebny miłośnik Herberta całe swe gorące uczucie dla piękna poezji przelał w ostatnim czasie z Herberta na mnie. Adoruje mnie jakbym był Grobem Pańskim w wielgachną sobotę. Nie krępując się mymi oporami i prośbami o zaniechanie, publikuje poświęcone mej skromnej osobie noty, ba, nawet książkowe gnioty, przepraszam, że rymuję, i to publikuje je za publiczne pieniądze. Zasługuje więc na wzajemne zainteresowanie, które w miarę wolnego czasu mam zamiar mu okazywać. Jednakże przynajmniej jeden utwór muszę poświęcić także członkini koronajury, pani Zuzannie Sali.

Panią Zuzannę Salę miałem okazję poznać (z pewnym trudem, o czym za chwilę) jako chamidełko, które podczas spotkania autorskiego prowadzonego przez Piotra Śliwińskiego we Wrocławiu zadało mi dwa niegrzeczne pytania, nie tylko nie przedstawiając się, ale dodatkowo zasłaniając się „znajomym”, który miał wysłać jej sms-em te pytania z prośbą o odczytanie mi. Ponieważ zidentyfikowałem później i namierzyłem panią anonimowe chamidełko i poprosiłem o powtórzenie jednego z pytań oraz dane personalne i kontaktowe zadającego je „znajomego”, mogę to pytanie zacytować celem uświadomienia Wam klasy pani Zuzanny Sali. Otóż dzisiejsza koronajurorka z „zespołu” „Instytutu” „Literatury” odpisała mi wtedy: „Pytania, które znalazły się w czwartkowym smsie, były wynikiem zapędów, by być prowokacyjnym i buntowniczym. Przechodząc do sedna sprawy, osoba, o której mówimy to Krystian Ławreniuk. Numeru telefonu wolę samowolnie nie podawać. Pytanie zaś, o które Pan pytał, dosłownie brzmiało tak: „Czy warto było mówić, że się kradło cebulę od znajomego w płaczliwym wywiadzie »Lodówka odpowiada echem«, który powstał, gdy Jacka wyjebali z Radia Opole?”.

Ponieważ cykoryjne byty z podgromad Sal i Ławreniuków zadają swoje pytania tak, żeby obrazić, ale nie wziąć za to odpowiedzialności, pan Krystian Ławreniuk, kiedy do niego napisałem, położył uszy po sobie tak gruntownie, że mało sobie siusiaka nie złamał. Odpowiedział: „Pewnie zezłościły Pana moje pytania. Zupełnie niepotrzebnie, bo prawdę powiedziawszy bardzo sobie cenię Pańską twórczość. Zupełnie nie spodziewałem się przy tym, że Zuza naprawdę je przeczyta podczas spotkania. Kwestia cebuli i wywiadu była moją złośliwostką. Nie zmienia to jednak faktu, że chętnie bym o tym porozmawiał. Interesowało mnie również to, czy Dawid lubi Pipi Lansztrung”.

Dawid to mój syn, a „Pipi Lansztrung” to wyobrażenie pana Krystiana Ławreniuka (wówczas poety, później niedoszłego radnego z ramienia PiS [2,94% głosów], obecnie naczelnika wydziału promocji i rozwoju urzędu miasta w Namysłowie) na temat pisowni świętego imienia Pippi Långstrump. W dalszej korespondencji pan Ławreniuk, dla którego nagle przestałem być „Jackiem”, którego „wyjebali”, wziął się do całowania mi stóp na całego: „Swoją drogą miałem okazję spotkać się z Panem w grudniu 2012 roku w Świdnicy na konkursie ilustrowanego wiersza. Zdaje się, że dzięki Pana wsparciu jury zdecydowało się przyznać mi wyróżnienie. Proszę zatem pamiętać o tym (zanim będzie chciał mnie Pan pobić), że kiedyś stanął Pan po mojej stronie”. Wobec mojego wyniosłego milczenia w trzy dni później zwrócił się jeszcze z dobroduszną propozycją zorganizowania mi wieczorku poetyckiego, dwukrotnie.

O cię korona, chyba już mam zalążek…

Pani Zuzannie Sali poświęcam koronaoktostych – z humorem, ale bez empatii i niepokoju – który to utwór oczywiście zgłoszę też do konkursu, w którym jest ona jurorką.

ZUZANNA W KOMPIE, KRYSTIAN W SMARTFONIE

Koronawirus z Polski spierdala,

bo go przepędza Zuzanna Sala.

Wirus  Zuzanny Sali się boi,

bo wie, że Ruszar za Salą stoi.

Zuzanna Sala potężnym susem

się umiejscawia tuż za wirusem.

Do tylnej części wirusa puka:

„Mam dwa pytania od Ławreniuka!”.

Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.