Czarnek dał głos

Ilekroć widzę pana Birarę bez kagańca, jestem bardzo nieszczęśliwy, bo wiem, że zaraz palnie coś głupiego. Niezmordowany w kreowaniu się na jełopa i niezwykle w tej dziedzinie skuteczny, były minister edu zasiadający obecnie w poślej ławie gościł w radiu Zet. Zapytany przez słuchacza, czy mu nie wstyd, że ustawę wprowadzającą zakaz trzymania psów na łańcuchu firmuje ugrupowanie nie kaczystowskie, postanowił wypowiedzieć się na inny temat. Poinformował mianowicie, kiedy jest szczęśliwy.

You Tube, Radio Zet.

Jak widzicie, jest to wypowiedź z kategorii „tak głupie, że nie da się z tym polemizować”. Argument „na przykład ja” to koronny argument każdego prymitywa. Jednak zostawić go bez komentarza o tyle trudno, że niestety, w społeczeństwach o niskim poziomie kultury nie tylko politycznej, pozostaje skuteczny. „Tego rodzaju retoryka oparta jest na mylnym założeniu, że określone wartości i zasady prawne są tylko »po jednej stronie« i dochodzi do ich arbitralnego ograniczania, nieopartego na żadnych konkurencyjnych zasadach i wartościach” – pisze Tomasz Pietrzykowski w „Prawie ochrony zwierząt”.

Pan Birara zakłada, że naczelną, a może i jedyną wartością stojącą za zapisami ustawy o ochronie zwierząt jest jego prawo do jazdy na rowerze „po wsiach”. Do mas ludowych utrzymywanych na poziomie świadomości maszynek do głosowania argument taki przemawia. Faktycznie, każdy ma prawo do szczęścia, nawet poseł pisior. Skoro do szczęścia niezbędna jest panu Birarze możliwość takiej jazdy rowerem po wsiach, żeby nie zostać napadniętym przez psy i skoro w każdej chwili może się on pojawić w dowolnym zakątku ojczyzny na rowerze, wszystkie polskie psy należy trzymać na łańcuchach, to logiczne.

Rower, pies i człowiek jako gatunki współistniejące, w tym przypadku u Marsa Wawrzyna w Izerach

Tymczasem prawo stanowi się, owszem, z myślą również o Birarze, ale nie tylko o nim. Tomasz Pietrzykowski: „W przypadku przepisów wyrażających (…) zasadę ochrony dobrostanu zwierząt bodaj najwyraźniej uwidacznia się problem potencjalnego konfliktu wartości realizowanych przez równocześnie obowiązujące zasady prawne. (…). Wymaga ona ważenia w konkretnych okolicznościach doniosłości poszczególnych zasad i stojących za nimi wartości, w szczególności możliwości uzgodnienia sposobów i stopnia ich realizacji na warunkach prawnie, etycznie i społecznie akceptowalnych. Nierzadko oznacza to, że niektóre lub nawet wszystkie spośród kolidujących ze sobą zasad i wartości nie będą mogły być zrealizowane jednocześnie w sposób w pełni satysfakcjonujący”.

Wiem, że prostomózgi polityczyna nic z powyższych oczywistych spostrzeżeń nie rozumie, zatem zniżę się do jego poziomu i sam posłużę się argumentem „na przykład ja”. Bo jak ja jeździłem na rowerze po wsiach pełnych psów, to pan Birara z komeżką w zębach służył jeszcze w kościele za putto.

Panie Birara, odwagi! Gdyby pan na lekcji biologii nie bawił się pod ławką w doktora teologii ale uważał, wiedziałby pan, że pies jest ssakiem z gatunku canis familiaris, który z chwilą udomowienia utracił swą drapieżność. Nowelizacja ustawy zakazująca trzymania psów na łańcuchu nie nakazuje szczucia tych psów na rowerzystów. Rozumiem, że posiadając owczareczka, który wydawał się panu niemiecką bestią, nabawił się pan traumy na całe życie. Niechże pan zatem obejrzy poniższy filmik dokumentujący dziesięć przykazań moich, jak jechać rowerem przez wieś żeby nie zostać zjedzonym przez psa.

Bo ja to na przykład, po pierwsze, psów się nie boję. Po drugie, pan boi się niepotrzebnie, bo większość psów pana lubi, czemu się dziwię, ale nie będę się kłócił z faktami. Po trzecie, dzięki przeprowadzonym przez mądrzejszych od pana powolnym zmianom w prawie dotyczącym zwierząt, bezpańskich psów już się w Polsce prawie nie spotyka. Po czwarte, w odróżnieniu od polityków psy rozumieją, co się do nich mówi, zatem warto rozmawiać z psami, ale raczej językiem Franciszka z Asyżu, niż politycznym szczekandem. Po piąte, na przykład ja to dużo grałem w nogę za młodu i do dzisiaj dysponuję świetnym tzw. strzałem z krótkiej nogi, który niejednemu już nadgorliwemu psu nie pozwolił skosztować mojej łydki, w obronie koniecznej można. Po szóste, pan to mi akurat wygląda na przerośnięte putto, które na widok piłki uciekało do salki katechetycznej, zatem może pan wyposażyć swój rower w głośny sygnał dźwiękowy, który psiaka odstraszy. Po siódme, w celu wzmocnienia sygnału akustycznego może się pan zapisać na kurs do komandosów, a tam pana nauczą obchodzenia się z pistoletem hukowym, niektórzy rowerzyści specjalnie przeciw psom mają takie przy sobie. Po ósme, jeśli boi się pan, że po salwie z pistoletu hukowego przestraszy się pan huku i spadnie pod koła własnego roweru, może pan salwować się ucieczką na jednośladzie zanim utraci pan kontakt z siodłem. Po dziewiąte, salwując się ucieczką, może pan wykonać manewr nawrotu flankowego i przypuścić szarżę ułańską na wroga – większość psów goni tych, którzy przed nimi uciekają, ucieka zaś przed tymi, którzy ich gonią. Po dziesiąte, jeśli już jakiś pies pana obszczeka, może pan zwrócić uwagę jego właścicielowi, że to wspaniale, że nie trzyma psa na łańcuchu, ale nie powinien też wypuszczać psa luzem poza obejście.

P.S. Nie ma to oczywiście związku z zakazem trzymania psów na łańcuchu, ale jeszcze jedna poważniejsza uwaga na wypadek, gdyby za tagiem „rower” trafił tu ktoś, kto rzeczywiście chciałby skorzystać z moich rowerowych doświadczeń z psami. Człowiek, który zachował z grubsza zdolność poruszania kończynami, bez trudu ucieknie lub obroni się przed zwykłym psem atakującym w obronie swego terytorium, tym bardziej że najczęściej jest to atak pozorny mający na celu tylko przepłoszenie intruza. 90% psów naprawdę bezpańskich oberwało już kamieniem lub kijem, dlatego bardzo skutecznym sposobem odpędzenia jest schylenie się ku ziemi, nawet kiedy nie ma tam kamienia. Jedyna sytuacja naprawdę groźna to atak dwóch lub więcej psów naraz, w Polsce już bardzo rzadka, natomiast wciąż się zdarzająca w krajach bałkańskich czy położonych jeszcze dalej na wschód od naszego.

Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.