Hoduję dla ciebie żurawia (piosenka)

HODUJĘ DLA CIEBIE ŻURAWIA (PIOSENKA)

Hoduję dla ciebie żurawia w kenozoicznym ogrodzie,
wytresowany Czukcza karmi go pchłami. Mam Wisłę
sztuczną jak uśmiech skazańca, mam płaskodenne łodzie,
mieszkanie w mydlanej bani, ach, w snach, które lekko prysły.

Tam Eugeniusz i Herkus pławią się w Pseudobałtyku,
a Estonia wygrywa z Boliwią bitwę o Litwę.
Żmije łykają kije, śmierć serce ma na patyku
a tonącemu podaje się płyn po goleniu, nie brzytwę.

Zaciągam się papierosem i puszczam dla ciebie nosem
jedwabne wstęgi Möbiusa, znikome nieskończoności.
Karaibskie dziewczyny snują się wokół, bose.
I Karaibkę na bibkę zapraszam ku obopólnej radości.

I jeszcze przerabiam na prąd smutne, minione stulecia.
Bo wiesz, w historii jest wielki, niewykorzystany potencjał.
Żuraw jest z gąbki i octu, żeby mi nie odleciał.
A Czukcza, choć kastrat, chce nawiać do Inowrocławia, więc ja,

kiedy już tego żurawia zapuszczam w ten ogród, to myślę,
jak trudno jest stworzyć stworzenie, które by nie uciekło.
Choć Wisła jest ci potrzebna, bo lubisz przyglądać się Wiśle,
to wiem: wymyślając ci raj, zgotowałem ci piekło.
Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.