Olha i Ołeh
Ołeh Hrynczenko zajmował się wspinaczką sportową, m. in. stworzył na podporach starego mostu w Krzywym Rogu najwyższą na Ukrainie ścianę wspinaczkową. Pierwszego dnia wojny zgłosił się na ochotnika do wojska i po przeszkoleniu został skierowany w okolice Bahmutu.
Jego żonę, Olhę, poznałem przy okazji którejś z jazd na Ukrainę, kiedy zawiozłem jej pudła od Ugne Vitkute z fundacji Aid Raid. Długo nie rozmawialiśmy, a ona opowiadała głównie właśnie o mężu – to do jego oddziału miały trafić te pudła. Zostaliśmy znajomymi na fb i tydzień później dowiedziałem się, że samochód, w którym znajdował się Ołeh i siedmiu jego kolegów został trafiony ruską rakietą. Trzech żołnierzy zginęło na miejscu, Ołeh ocalał, sam się opatrzył i wrócił do oddziału, żeby wezwać pomoc dla rannych towarzyszy. Przez pewien czas zanosiło się na to, że będzie niewidomy, ale udało się uratować jedno z jego oczu.
Po dwóch miesiącach leczenia i rehabilitacji już wspinał się po skałach, potem przeszedł kurs ratownika medycznego i wrócił na front, tym razem charkowski, w nowej roli. Teraz to on niesie pomoc rannym żołnierzom. Wraz z Olhą proszą o apteczki wojskowe, stazy i modem służący do łączności satelitarnej w polu, gdzie nie ma “zwykłego” Internetu. Postanowiłem, że choćby skały srały – w przypadku Ołeha to zaklęcie jak najbardziej na miejscu – dostarczę im to do Charkowa lub Krzywego Rogu. I Daszę i jej psy odwiedzę po Drodze. Kto może, niech pomoże w zbiórce funduszy na ten wyjazd:
A w widełkach poniżej przedstawiam Wam państwa Hrynczenków i przypominam Daszę Spywak.



