Jak esgiekom puszczają na razie tylko nerwy

Aldona Hartwińska opisuje na stronach sestry.eu i onet.pl znamienną i dobrze mi znaną postawę esgieckich fiutów i fiucic oraz tolerancję dla tego zachowania całej esgiecji jako formacji. Rzecz dzieje się oczywiście na granicy Polski z Ukrainą.

Wigilia Bożego Narodzenia. W taką noc kolejki na granicy są zazwyczaj mniejsze, więc nasz autobus podjeżdża pod szlaban dość szybko. Z półsnu wyrywa mnie krzyk: „Wy wszyscy jesteście banderowskie k…wy!”. (…) Na wszelki wypadek, gdyby doszło do rękoczynów, włączam dyktafon, który nagrywa kolejne haniebne zdania: „Urządzę ci tu zaraz taniec śmierci, wy**erdalaj na front!”. Nagle krzykacz pojawia się przed przednią szybą.

– Tam są śmieci – strażnik polskiej służby granicznej, z orłem na czapce, pokazuje palcem kierunek ukraińskiej granicy. (…) Uśmiecha się, mówi coś o szmacie, która wisi w kokpicie kierowcy, i o tym, że on tu jest nauczycielem dobrych obyczajów. – Moja babcia musiała uciekać z domu, kiedy oni polskie dzieci nabijali na widły.

– Kto nabijał? O, ta kobieta w niebieskiej kurtce nabijała kogoś na widły? – wskazuję skinieniem głowy na babcię, stojącą w pobliżu autobusu.

– Oni nie poczuwają się do odpowiedzialności. W polach leżą kości, a oni wywieszają tę banderowską szmatę, celowo nas tu prowokując. Puściły mi nerwy, bo ja nie pozwolę na brak szacunku. (…)

Nocny pociąg z Kijowa do Chełma (…).

– A co pani tak leży, to jakiś kurort? – apodyktycznym tonem kontynuuje funkcjonariuszka [w kuszetce – JP].

– W jakim sensie? – odpowiada pasażerka.

– Pani powinna zapalić światło i wstać, kontrola! (…)

Natomiast w przepisach nie ma mowy o tym, że do kontroli paszportowej należy stać na baczność. (…)

Pracownicy polskiej służby granicznej czują się jak bogowie, którzy mogą zadecydować o dalszym losie i życiu pasażerów (…), bo mają do czynienia z kimś słabszym, wiedzą, że druga strona nie podejmie próby obrony swoich praw czy naruszenia godności osobistej. Bo na granicy polsko-ukraińskiej Ukraińcy nie mają żadnych praw, ani żadnej godności osobistej. A na kolejny dowód nie muszę czekać nawet dwóch minut, bo do mojego ucha dociera rozmowa z kolejnego przedziału.

– Ile masz pieniędzy?

Funkcjonariuszka mówi do kogoś na „ty”. Odpowiedź jest dla mnie zupełnie niezrozumiała, bo pasażerka odpowiada bardzo cichutko. Jednak od razu po głosie rozpoznaję, że to musi być kobieta w podeszłym wieku. (…)

Aldona Hartwińska, źródło: patronite.pl

Cały tekst możecie przeczytać tu i tu: sestry.eu, onet.pl.

Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.