Być wielkim poetą jest bardzo fajnie. Napisze człowiek: klops! – i zaraz pojawiają się liczne publikacje naukowe: „Pod maską bzdury. Klops jako kres literatury”, „Ponowoczesność jako pre-klopsizm ucieleśniony” itp.
Napisałem kiedyś „Ósmy wiersz ekozoficzny”. Powodem, dla którego nadałem mu taki właśnie tytuł, był fakt, że tak mi się podobało. Napisałem też np. „Osiemnasty wiersz mistyczny” i „Osiemnasty wiersz rytmiczny” i zatytułowałem je tak, jak zatytułowałem, z tego samego powodu. Tymczasem Tomasz Dadasiński w książce „Jadąc po tobie…” wydanej przez Pistytut Literatury udowadnia, że „Ósmy wiersz ekozoficzny” dlatego jest ósmy, że ja nowego człowieka chciałem stworzyć. Głupie to, ale miluśkie.
Jak wobec tego rozumieć funkcję owego liczebnika? Wydaje się, że wskazówką może być tutaj ściśle określona konotacja biblijna – transpozycja mitu genealogicznego. Pamiętając, że czynnikiem sprawczym stworzenia świata według Księgi Rodzaju było Słowo, zaś proces jego tworzenia zajął siedem „dni” (zgodnie z oficjalnym tekstem Biblii hebrajskiej, tzw. tekstem masoreckim, dzień siódmy nie był dniem odpoczynku, lecz dniem ukończenia aktu kreacji), i, wreszcie, że jego finalnym momentem stało się powołanie do istnienia człowieka, można postawić tezę, iż utwór Podsiadły stanowi „przedłużenie” mitu genealogicznego w tym sensie, że prezentuje on wizję metamorfozy „człowieka-jako-takiego” w „człowieka-po-człowieku”: zjednoczonego z naturą i z własną pierwotnością, ale niebędącego przy tym „człowiekiem rajskim”, tj. osobą „czystą”, nieświadomą dychotomicznych podziałów obowiązujących w zastanej rzeczywistości. Precyzując: jeśli przyjmiemy, że biblijne Słowo u Podsiadły ukonkretnione zostaje do sformułowania „wiersz”, liczebnik „ósmy” jest oznaczeniem kolejnego, po siódmym, „dnia” kreacji, a przydawka „ekozoficzny” odnosi się do sfery charakterystyki poruszanego w tekście problemu, to będziemy mogli założyć, iż Ósmy wiersz ekozoficzny jest utworem postulującym stworzenie nowej, postantropocentrycznej (w sensie, o którym nieco niżej) istoty ludzkiej (a może nawet – dokonanie mentalnej ewolucji człowieka ubranej tylko w szaty quasi-biblijne), co więcej – iż jest utworem ukazującym sposób tego stworzenia/dokonania i prezentującym jego najbardziej pożądane skutki.
Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie nadmienił, że wydana przez Pistytut Literatury książka T. Dygasińskiego „Jadąc po tobie. Skecze o poezji Jacka Podsiadły” skrzy się rzucanymi jak z nogawki kalesonów anegdotami. We „Wprowadzeniu” do rozdziału poświęconego niezwykle interesującemu zagadnieniu miejsca miejsca w poezji Podsiadły i Różyckiego, znajdujemy następującą smakowitość: „Co interesujące, aczkolwiek przywołane tylko na zasadzie anegdoty, obydwaj poeci związani są podobnym doświadczeniem przestrzeni, jaką stanowi przestrzeń Opola (miasto to jest miejscem urodzenia Różyckiego i miejscem zamieszkania Podsiadły)”.
Otóż gówno prawda! To znaczy nie: to, że DWÓCH ludzi mieszka w JEDNYM mieście jest interesujące ponad ludzką miarę, faktycznie, ale chodzi o to, że nie mogę się zgodzić, że doświadczenie przestrzeni, jaką stanowi przestrzeń Opola, jest podobne u Różyckiego i u mnie. Owszem, doświadczamy tej samej przestrzeni, jaką stanowi przestrzeń Opola, ale Różycki doświadcza jej od strony Różyckiego, a ja, ze swej strony, od strony Podsiadły. Jak różne są to doświadczenia, uwydatnia fakt, że kiedy ja się kłaniam Różyckiemu, to się wypinam na poetów dolnośląskich (konkretnie w Maliszewskiego celuję), a kiedy Tomek mi się odkłania, wypina się na poetów górnośląskich.
Zawsze byłem ciekaw, co ja właściwie sądzę o zjawisku tzw. walenia konia. Przystępując do lektury „Jadąc po tobie…” p. Tomasza Nadalniskiego liczyłem na znalezienie odpowiedzi także na to pytanie i nie zawiodłem się. W wydanej przez Pistytut Literatury pozycji literaturoznawczej, od której nie mogę się oderwać, można przeczytać m.in., że „Masturbacja jest dla Podsiadły sprzeciwem wobec panujących stosunków społecznych” oraz „dla Podsiadły onanizm jest wyrazem buntu przeciwko opresywności i represywności kultury i społeczeństwa”.
Z wypiekami na twarzy czytam dalej. Będę informował, czego się dowiedziałem.



