Lamus
A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na noc do Tomaszowa?
Opowiadanie pochodzi z książki “Życie a zwłaszcza śmierć Angeliki de Sancé” . Stało się tak, jak przeczuwałem. Po ciepłym, bardzo ciepłym grudniu, w noc sylwestrową, w przeddzień mojego wyjazdu, nastąpiło gwałtowne ochłodzenie. Pewnie jakiś lodowiec przysunął się nagle do Europy i rtęć w termometrach skurczyła się z zimna.…
Easy writer Jan Rybowicz
Jan Rybowicz w archiwach Jac Po. Korespondencja, fotografie, rękopisy,zapis audio czytania własnych wierszy przez Jana Rybowicza, rozmowa z jego rodzicami itp. Najbardziej wyraziste z moich wspomnień związanych z Janem Rybowiczem to wspomnienie jesiennych dni 1990 r., które przeżyłem w przeświadczeniu, że go zabiłem. Na szczęście potem okazało się…
Gruby Wiesiek
Panie i panowie, poznajcie legendarnego Grubego Wieśka! Takim i ja go poznałem. Było to podczas koncertu punkowego chyba w 1994 r. Gruby Wiesiek darł ryja, a ja chodziłem sobie za nim z mikrofonem na wierzchu, zauroczony zjawiskiem, które wcześniej w szeregach policyjnych też widziałem, ale nigdy z tak…
Jac Po w poezji i w pieśni. Vol. 1.
Wielką radość sprawiło mi kiedyś znalezienie w sieci mojego wiersza śpiewanego przez zespół KMT. Nie tyle samo śpiewanie mnie ucieszyło, co zapowiedź wygłoszona przez konferansjera, takiego trochę samozwańczego. W zapowiedźcy tym bez trudu rozpoznałem po latach Lecha Lamenta. Mówi on tam samą Prawdę. Tak, spotkaliśmy się na warsztatach…
Napij się. O trędowatym, który nasrał do studni
W poniższym tekście nazwiska niektórych osób zostały na ich prośbę zmienione. . 16 lutego 2019 r. zadzwonił do mnie Roman Honet. Powitałem go żartobliwie, ale żartem, w którym ukryte było gorzkie ziarenko Prawdy. Okrzykiem „Tjulahopp tjulahej” umilała nam rozmowę Pippi, którą mam ustawioną jako sygnał powiadomień. Do ratowania…
Nagrywałem, nagrywałem. Vol. 1
Zawsze lubiłem rejestrować dźwięki. Robiłem to z różnych powodów i w różnych okolicznościach. Dziś wszyscy mamy przy sobie smartfony i zdjęcia lub filmiki trzaska się przy byle okazji. Dawniej upamiętniało się tylko te chwile, które wydawały się niezwykłe. Zazwyczaj sięgano wtedy po aparat fotograficzny, ja lubiłem też wciskać…
Rosół z makaronem za złoty pięćdziesiąt
Oto mój i nie tylko mój ulubiony wokalista studniowy, ks. DJ Dariusz Ryś, piewca opadów śniegu, udek i cielęcinek. Pełna jego dyskografia (wszystkie pięć miksów) dostępna jest dla patronów Jac Po od rangi Sama Gamgee wzwyż, a tutaj wspólny występ z panem Sułkiem i panią Elizą.


