Pod ławką
Jak Lolek zjadł za dużo kremówek
Umieszczenie na liście lektur „Lolka. Opowiadań o dzieciństwie Karola Wojtyły” to kryminał, podczas gdy same „opowiadania” to raczej kazania. Autorem wstępu jest Stanisław Kardynał Dziwisz, czytasz zatem i widzisz: „Jak ważny był to dla niego czas, zaświadczył on sam w czasie kolejnej pielgrzymki do ojczyzny, odwiedzając rodzinne Wadowice:…
Nie tylko o piłce
Od dziecka jestem wrogiem tzw. praw dziecka. Długo przed przeczytaniem Korczaka podzielałem jego przekonanie, że „nie ma dzieci – są ludzie”. W szczególności jestem wrogiem przymusu szkolnego wywiedzionego prościutko z „prawa dziecka do edukacji”. Jako uczeń przekuwałem te idee w czyn, nie tylko wagarując, ale też organizując się…
Sorry, Winnetou!
Wielki come back Tecumseha! Powrócił do nas jako czkawka pana Birary. Za PRL-u Tecumseha każdy szanujący się Apacz miał wówczas na półce. Powieściowy debiut Longina Jana Okonia, poety („podkute buty depczą chleb / idą Niemcy po krwawy żer”), aforysty („Pawiem pyszni się głupota”) i Sekretarza Propagandy Komitetu Powiatowego…
Ossendowski pisarz boski
Kochane dzieci, omówimy dziś sobie lekturę szkolną opiewającą zwyrodnialców mordujących dzieci i torturujących kobiety. Napisał ją grafoman mylący rzeczownik z przymiotnikiem, kłamczuch, samochwała i plagiator. Krótko mówiąc, zgarbimy plecki nad cegłą Ludzie, zwierzęta, bogowie, w której znany nam już Antoni Ferdynand Ossendowski zdaje relację ze swej pełnej przygód…
Brunatne poczwary, czerwone kuropatwy i polski karabin
Kiedy na liście nowych lektur szkolnych ujrzałem przyjaciela z dzieciństwa, „Słonia Birarę”, tak zarechotałem, że zleciały się bociany. To wtedy właśnie ochrzciłem ministra edu panem Birarą. Napisana sto lat temu przez Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego książeczka to historia głębokiego uczucia zrodzonego na linii słoń-człowiek. Dziesięcioletniego Amrę, syna kalekiego Warory…


