Szanowna Pani,
po raz kolejny zwracam się do redakcji OKO PRESS w Pani osobie w sprawie artykułu Reginy Skibińskiej „Broniła zwierząt czy im szkodziła? Kontrowersje wokół Simony Kossak nie gasną”. Do chwili jego publikacji zmarłą w 2007 r. naukowczynię powszechnie zaliczano do panteonu najwybitniejszych kobiet w polskiej historii. Uznawano bez zastrzeżeń jej autorytet jako pisarki, naukowczyni, piewczyni Puszczy Białowieskiej i obrończyni zwierząt. W żadnym z kilkunastu już dzieł książkowych i filmowych poświęconych wyłącznie jej osobie nie ma najmniejszej wzmianki o tym, aby jej postawa wobec zwierząt budziła jakiekolwiek kontrowersje. Zgodnie powtarzano opinię, która np. w przypadku adresowanych do dzieci książek Marii Strzeleckiej i Agnieszki Ludwig-Słomczyńskiej (w serii „Oni zmienili świat”…) przybrała postać zdań: „Całe życie poświęciła zwierzętom i działaniom dla ich ochrony oraz lepszego zrozumienia” oraz „30 lat mieszkała w leśniczówce w sercu Puszczy Białowieskiej często dzieląc swój dom z dzikimi zwierzętami”.
Szanowna Pani Redaktor, co mamy powiedzieć dzieciom teraz, kiedy od miesiąca na Państwa stronie internetowej widnieje artykuł sugerujący, że śp. prof. Simona Kossak była skrytą zabójczynią zwierząt działającą na ich niekorzyść, oddający głos jej wrogom, z których jeden bez żadnej argumentacji podważa w całości dorobek naukowy nieżyjącej profesor, a drugi absurdalnie przypisuje jej jednoosobową odpowiedzialność za nieobjęcie Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym? Który to artykuł, co podnosiłem w korespondencji skierowanej do Państwa 15 kwietnia b. r., przez swoje wysokie pozycjonowanie wpływa na sterowaną algorytmami i tzw. sztuczną inteligencją opinię publiczną i już w znaczący sposób ją zmienił?
Red. Skibińska rozmawiała tylko z trzema osobami: członkami krytykowanego niegdyś przez Simonę Kossak za znęcanie się nad zwierzętami zespołu prof. prof. Jędrzejewskim i Kowalczykiem oraz z siostrzenicą Simony Kossak, Joanną Kossak. Dotarłem do p. Joanny Kossak, która mieszka w puszczy poza zasięgiem telefonii komórkowej i sieci internetowej, opiekuje się wymagającą szczególnej opieki bliską osobą i nie ma czasu ani możliwości technicznych przeciwstawić się przekłamaniom obecnym w artykule. Upoważniła mnie do poinformowania opinii publicznej i Pani, że autoryzowała swoje wypowiedzi w kształcie bardzo odmiennym od zawartego w publikacji i niosącym nieraz treści przeciwstawne do powstałych wskutek tych zniekształceń.
22 kwietnia b.r. wysłałem Pani sprostowanie, którego dotychczas Pani nie opublikowała. Prostowałem w nim nieprawdziwą a wielokrotnie przez red. Skibińską powtórzoną informację, jakoby prof. Kossak prowadziła nieuzasadnioną „wojnę z naukowcami” i „atakowała” naukowców za prowadzone przez nich badania telemetryczne. Wskazywałem, że działania prof. Kossak były odpowiedzią na atak ze strony prof. Jędrzejewskiego, który bezskutecznie pozwał ją przed sąd o kradzież, oraz próbą obrony zwierząt przed okrutnymi METODAMI stosowanymi podczas części badań telemetrycznych, nie przed samymi badaniami.
Przedwczoraj, 1 maja, red. Skibińska opublikowała na swoim profilu Facebook fragmenty wypowiedzi udzielonej jej przez Joannę Kossak mające dokumentować akt autoryzacji. Widnieje tam uwaga Joanny Kossak, że w przedłożonym jej do autoryzacji tekście został „Pominięty cały epizod sądownego pozwania Simony o kradzież »pomocy naukowych« oraz wiele innych bardzo istotnych dla pełni obrazu faktów” (czyli fakty, o które i ja się dopominałem). Red. Skibińska komentuje to słowami „Tak, pominęłam kwestie formalne, skupiając się na merytorycznych” i jednostronnie uznaje, że tak wyrażony sprzeciw nie oznacza braku autoryzacji. Z przedstawionego dokumentu wynika również, że red. Skibińska usunęła z wypowiedzi Joanny Kossak m. in. fragmenty: „Po tym wszystkim Simona stwierdziła, że z tymi ludźmi nie chce mieć nic wspólnego, tylko będzie pilnować, żeby nie mordowali zwierząt” oraz „Batalia z bezwzględnymi »metodami badawczymi« trwała kilka lat. Simona ostatecznie wygrała ją w imieniu zwierząt, ale okupiła to ciężką traumą i frustracją”, przy czym przynajmniej ostatni fragment usunęła z wypowiedzi już po jej autoryzacji.
Szanowna Pani Redaktor. Nie wiem, czy Pani rozumie, co ja tutaj do Pani piszę. Mniejsza o to, że przedstawiam Pani dowód, że autorka OKO PRESS beztrosko się chwali, że złamała prawo prasowe. Ale z chwilą przeczytania powyższych zdań nie może Pani już zaprzeczać, że świadomie publikuje Pani w organie prasowym, którego jest Pani Redaktorem Naczelnym, nieprawdę. Nieprawdę polegającą na tym, że Regina Skibińska zataja istotną dla uczciwego sportretowania Kossak wiedzę. Na tym, że kobietę, o której wiedziała, iż obronę zwierząt przypłaciła ciężką traumą, oczerniła sama i pozwoliła oczernić ludziom, których do dzisiaj boli, że tamta obrona była skuteczna.
Po raz kolejny wzywam Panią do refleksji.
Po raz kolejny wzywam Panią do publikacji mojego sprostowania.
Wzywam Panią do ustalenia i ujawnienia rozbieżności między rzeczywistymi wypowiedziami Joanny Kossak a kształtem, w jakim zostały opublikowane.
Wzywam Panią do ustalenia i ujawnienia stosunków towarzyskich łączących autorkę artykułu z prof. Rafałem Kowalczykiem, głównym krytykiem prof. Simony Kossak przedstawianym jako bezstronny obserwator jej działań. Także do ujawnienia wkładu prof. Kowalczyka w tworzenie artykułu firmowanego przez red. Skibińską. Jeśli Pani poprosi, służę pomocą.
Bezradny wobec Pani uporczywego milczenia, po raz kolejny nadaję swojej korespondencji formę listu otwartego. Zwracam także uwagę Pani, że Jej milczenie nie jest tylko niegrzecznością wobec mnie. Teraz jest też podłością wobec nieżyjącej i nie mogącej się bronić prof. Simony Kossak.
Z poważaniem
Jacek Podsiadło



