Mamy to!!! Regina Skibińska fałszowała wypowiedzi Joanny Kossak

Stał się cud. Red. Skibińska zareagowała na to zdanie w moim artykule, w którym napisałem, iż Joanna Kossak „upoważniła mnie do poinformowania opinii publicznej, że autoryzowała obszerny tekst, z którego Skibińska wykorzystała tylko kilka procent, wyrywając z kontekstu te fragmenty, które dało się wykorzystać do zohydzenia Simony Kossak”.

Skibińska zareagowała na Fb: „To jest kłamstwo, na potwierdzenie załączam zdjęcia odpowiedzi Joanny Kossak po autoryzacji”.

I zrobiła to 🙂

Normalnie wrzuciła kawałki kopii pliku tekstowego, w których pewien ułamek jej manipulacji widoczny jest jak na dłoni. Są to fragmenty artykułu nie „po”, ale w trakcie autoryzacji, prawdopodobnie już drugiej jej tury. Nie znamy rozmiarów tekstu przed autoryzacją, ale sama Skibińska podaje, że rozmawiała z Joanną Kossak trzy godziny.

Skibińska sama już nie pamięta, co napisała, a czego nie. Kończy swój wpis słowami: „Trudno też, żebym zamieszczała w tekście pochodzące od Joanny informacje, na które nie ma żadnych dowodów, jak ta, że »w rzeczywistości każdy z odłowionych w potrzask wilków miał trwale zmiażdżoną łapę i średnio trzy miesiące życia przed sobą – umierały z głodu i wycieńczenia«”. Nie pamięta, że ten fragment JEST w jej paszkwilu. Ta jej pomyłka pozwala nam tylko domyślać się, że chciała fragment o znęcaniu się nad wilkami poprzez stosowanie potrzasków usunąć, ale Joanna Kossak obstawała przy jego pozostawieniu.

Bardzo ważna uwaga i zapamiętajcie ją: w myśl prawa prasowego autoryzacji podlegają wypowiedzi cytowane dosłownie, a przekształcone w mowę zależną nie. Innymi słowy, dziennikarz ma prawo napisać: „Joanna Kossak twierdzi, że Simona Kossak była bardzo złym człowiekiem” i nie musi tego autoryzować u rozmówcy. Ale jeśli napisze: „Joanna Kossak twierdzi: – Simona Kossak była bardzo złym człowiekiem”, wówczas ma obowiązek autoryzacji. Początek dosłownego cytatu zaznacza się cudzysłowem lub, przy zapisie rozmowy jako dialogu albo monologu, pauzą dialogową („myślnikiem”).

Autoryzując wypowiedź, zatwierdza się jej kształt ostateczny. Dziennikarzowi nie wolno jej już w żaden sposób zmienić. Tymczasem Skibińska beztrosko przyznaje się, że autoryzowaną wypowiedź poskracała, w dodatku w istotny sposób zmieniając jej kontekst, a więc i wypaczając sens. I jeszcze pokazuje dowody na to 🙂

Autoryzacja najczęściej wygląda tak, że dziennikarz wysyła rozmówcy spisaną przez siebie rozmowę a rozmówca albo akceptuje, czyli autoryzuje jej kształt, albo stwierdza: nie zgadza się to i to. W tym drugim przypadku dziennikarz poprawia to co się nie zgadzało i wysyła rozmówcy tekst poprawiony. Chyba z tego etapu autoryzacji pochodzą zrzuty Skibińskiej. Prawdopodobnie zdania przekreślone to fragmenty, które Skibińska zamierza usunąć, a fragmenty zaznaczone na żółto to sformułowania proponowane „w zamian” i przywrócone wskutek wcześniejszych interwencji Joanny Kossak. Na marginesie uwagi pani Joanny i chyba też techniczne uwagi red. Skibińskiej.

Jak pamiętamy, Skibińska kilkakrotnie stwierdziła, że Simona Kossak prowadziła nieuzasadnioną „wojnę” z idącymi jej na rękę naukowcami. Już w pierwszym swoim artykule na ten temat zwracałem uwagę: „naukowcy przestali stosować potrzaski. Dlaczego przestali, Skibińska nie docieka. Pisze tylko, że »Gdy naukowcy przestali stosować potrzaski, wojna Simony z naukowcami (…) się nie skończyła«. Teraz protestowała przeciw »fladrowaniu«” i nieco dalej: „dlaczego naukowcy byli tak wspaniałomyślni, że ustąpili przed napastliwą Kossak i zrezygnowali z potrzasków, chociaż nie musieli? Lubująca się w uświadamianiu czytelnika, co »czas pokazał«, Skibińska w ogóle nie informuje, co »czas pokazał« w tym przypadku. Czas pokazał, kto miał rację, bardzo szybko, bo 10 stycznia 1997 r. Do ustawy prawo łowieckie dopisano wówczas poprawkę do dziś w niej widniejącą, zabraniającą używania potrzasków: »do celów naukowych dozwolone jest łowienie zwierzyny żywej wyłącznie w sieci i nie raniące pułapki, w tym pułapki nie chwytające za kończynę«”.

W ujawnionych teraz przez Skibińską X files widzimy czarno na białym, że Joanna Kossak autoryzowała swoją wypowiedź w takim kształcie (wersaliki pochodzą ode mnie): „PO WPROWADZENIU ZAKAZU STOSOWANIA POTRZASKÓW wojna Simony z naukowcami z ZBS się nie skończyła. Naukowcy przyszli z nową metodą, czyli fladrowaniem. Polega to na…” itd.

W opublikowanym artykule wygląda to już następująco: „Gdy naukowcy przestali stosować potrzaski, wojna Simony z naukowcami z Zakładu Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk (obecnie Instytut Biologii Ssaków PAN) się nie skończyła.

Naukowcy przyszli z nową metodą, czyli fladrowaniem. – Polega to na…” itd.

Widzimy, że Skibińska wycięła z autoryzowanej, czyli niepodlegającej już żadnym zmianom wypowiedzi informację o tym, że naukowcy dostali zakaz stosowania potrzasków. W jej miejsce wprowadziła własną informację sugerującą, że naukowcy zrezygnowali z potrzasków dobrowolnie. Po czym wstawiła myślnik po fladrowaniu, żeby oszukańczo zasugerować, że dopiero w tym miejscu zaczyna się podlegający autoryzacji dosłowny cytat.

W tym właśnie miejscu Joanna Kossak zamieściła na marginesie uwagę: „Pominięty cały epizod sądownego pozwania Simony o kradzież »pomocy naukowych« oraz wiele innych bardzo istotnych dla pełni obrazu faktów”.

Z Joanną Kossak rozmawiałem pierwszy raz w życiu całkiem niedawno. Mimo to w swoim wcześniejszym o ponad tydzień sprostowaniu wysłanym OKO PRESS tak samo jak ona pisałem o pominięciu tych samych „istotnych faktów”, bo było jasne, że uczciwy dziennikarz powinien je podnieść: „Skibińska ponownie nazywa atakiem na naukowców podjętą przez Kossak próbę obrony zwierząt przed zbędnymi cierpieniami. Przemilcza istotny fakt, który spór zainicjował, mianowicie oddalony przez prokuraturę zarzut kradzieży potrzasku myśliwskiego postawiony Kossak przez prof. Włodzimierza Jędrzejewskiego”. A tu się okazuje, że Skibińska ten fakt pomija, mimo że Joanna Kossak również domagała się uwzględnienia go!

Najciekawsze jest, że uwaga Joanny Kossak stanowi odmowę autoryzacji tekstu w proponowanym jej kształcie, mimo to Skibińska publikuje zniekształconą przez siebie wypowiedź jak gdyby nigdy nic i teraz jeszcze się chwali, że jej rozmówczyni nie zaakceptowała takiego zniekształcenia.

Dalej autorka oko press podaje nam na talerzu inne zdania Joanny Kossak, które z jej wypowiedzi bezprawnie wycięła. W artykule na oko press NIE MA widniejącego w przedłożonym do autoryzacji tekście i przekreślonego zdania, które wyczerpująco wyjaśnia postawę Simony Kossak i położyłoby na łopatki całą „misterną” fałszywkę Skibińskiej, gdyby pojawiło się w jej artykule: „Po tym wszystkim Simona stwierdziła, że z tymi ludźmi nie chce mieć nic wspólnego, tylko będzie pilnować, żeby nie mordowali zwierząt”.

NIE MA na oko press dwóch kolejnych, zaznaczonych na żółto zdań Joanny Kossak: „Batalia z bezwzględnymi »metodami badawczymi« trwała kilka lat. Simona ostatecznie wygrała ją w imieniu zwierząt, ale okupiła to ciężką traumą i frustracją”.

Jak widzicie na załączonym obrazku, te zdania znajdują się na samym dole przyciętego zrzutu pliku tekstowego. Zapewne red. Skibińska zamierzała go przyciąć ciut wyżej…

Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.