Kiedy wszelkie prawo się okaże złudne i co zawsze było czyste, będzie brudne, uczyń wyciąg z praw człowieka i dokonaj z nimi cudów, przecież śpiewać ma się prawo i wśród brudu.
Kiedy nas pozbawią marzeń, kiedy nam naplują w twarze, daj nam wiarę i nadzieję, że plwocina to nie ślina, że to deszcz, deszcz nagród pada i zacina.
Gdy nam stopy zwiążą z dłońmi, gdy nam pałkę wetkną w odbyt, daj nam siłę i pokorę, byśmy z pałką tą w odbycie czuli się naprawdę dobrze, znakomicie.
Gdy rakietą prosto z nieba w Dom nasz jebniesz, niech na myśl nam przyjdą tylko słowa rzewne. Pozwól dzieci oraz starców na granicach poniewierać, byle skrucha nasza była wtedy szczera.
Kiedy zrobią to, co zechcą, z kobietami, pozwól cieszyć się, że robią to nie z nami. Gdy jedynym, co przykryje ciała chłopców, będzie ciemność, daj się cieszyć, że to dzieje się nie ze mną.