Super sam

Literackie festiwale, gale-srale, targi książek o pieniążek itp. to nie są okoliczności sprzyjające wenie poetyckiej. Wręcz przeciwnie. Prawdę powiedziawszy, jak wena poetycka widzi jakiś festiwal literacki, to od razu spierdala do lasu i tam czeka na swojego poetę, zresztą niezbyt długo. Ale jest pewien wyjątek, i to podwójny. Schulzowskie festiwale organizowane przez Wierę Meniok w Drohobyczu, Schulzfest i Druga Jesień. Mógłbym już wydać cały tom złożony z wierszy, jakie napisałem w Drohobyczu i okolicach, gdyż mam zaszczyt być bywalcem. Zanim do tego dojdzie, prezentuję jeden taki pofestiwalowy utwór. Pracowałem nad nim pięć lat, bo to villanella 🙂

SUPER SAM

Co?! Mam powiedzieć: „Wierzę”? W ziemi obiecanek
rozum harcuje, ksiądz śpi, grunt spulchnia gnój nabożeństw.
To nasz ostatni bożek. Płonne zdanka zamień

na żeton w obolałym sobie, w supersamie,
gdzie każdy pcha swój wózek. Przyjmijmy w pokorze,
co nam w spowiedzi zwierząt będzie powierzane.

W Drohobyczu jesień, tak miło się kłamie,
każdy ciągnie swój wątek. Tam złoci się rożen,
tu nas do matni może wciągnąć byle zdanie.

W drzemiącym byłym konsulu budzi się supersamiec.
Wiera czyta Żadana skupionej diasporze.
Słowa jak dzieci z chorobami płuc – oklepane.

Najniespodziewaniej przerywa czytanie.
„Nie pstrykaj, Igorze!” po słowach „mój boże”.
Co nas uzdatni? Może zło złem zwyciężane?

Obol, pozamiatane polepy ziemianek,
wyklepane na pamięć prawdy w synagodze.
Co mam powiedzieć Wierze, będzie powiedziane.
Tomasz Dostatni może palnąć już kazanie.



Kiedyś za obrażanie ludzi religijnych można było trafić na stos, na szczęście dla ciebie jak mawia pewna opowieść rosyjska, siegodnia inkwizycja nie rabotajet
Tomasz Dostatni do Jacka Podsiadły, facebook, 23 lutego 2022, 20.37.