Świadkowie (intermedium)

Świadkowie (intermedium)

Goście w większości już poszli. Odszedł Janusz,
który pierwszy w Polsce skakał flopem, pożegnała się
zwiewna Bogusia dociążona bulami. Wyjechały Dominika,
która śpiewała przy ognisku i Miarka, która się kładła
pośród tamtych bul, żeby nam służyć za miarkę
i śmiechu było co niemiara. Czy wyjdziesz za mnie,
zapytałem już tylko w obecności Majki, Marysi,
Zosi i Marka, który wcześniej przytoczył w całości
wiersz Zbigniewa Kosińskiego: „Całą noc padał deszcz.
Jak by wam to powiedzieć?”. Zapytałem dla wygłupu,
ale twoje oczy zaszły wtedy mgłą jak srebrne kule
zostawione w trawie na noc. Po chwili powiedziałaś:
„Dobrze”. Rozległy się dzikie wrzaski, nie czekając
na toast, wypiłem Majce jej wódkę, zewsząd mi
gratulowano, tobie zaś wmawiano, że nie pożałujesz.

Nazajutrz tytułowano mnie narzeczonym. A kiedy
zostaliśmy sami, beztrosko przeglądaliśmy falsyfikaty
przyszłości. Pomyślałem, że prawo jazdy w USC
nie wystarczy. „Napiszę do tego nowego fiuta, jak mu tam,
panie prezydencie, najmocniej przepraszam za omyłkowe
pocięcie dowodu osobistego na kawałki i odesłanie ich do
pańskiej kancelarii. Był to wybryk młodości. Uprzejmie
proszę o posklejanie uszkodzonego dokumentu tożsamości
do względnej kupy i odesłanie go na mój koszt”. Śmiałaś się
jak Cait O’Riordan na pogrzebie Shane’a MacGowana.
Ten śmiech był niczym dziurawy klosz osłaniający płomyk,
most przepięty nade mnie znad innej, płytszej rzeki,
dzwon, którym nakrywa się nurek.
Jac Po
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje strony internetowej są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.