Niebywałego aktu poświęcenia dokonał Krzysiek Varga. Jak wynika z recenzji w Dużym Formacie, przeczytał książkę Terlikowskiego, zbiór jego wywiadów! Chyba nawet CAŁĄ, bo dość szczegółowo ją omawia, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny. Bo mogę i nie czytać Terlikowskiego, i zobaczyć go np. w pozycji żony Lota, dzięki fragmentowi:
„Isakowicz-Zaleski ze zgrozą pyta Terlikowskiego, czy wie, jak pewien biskup zwraca się do kleryków? Otóż zwraca się do nich ‘Moje drogie bąbelki!’. Obaj, Isakowicz-Zaleski i Terlikowski, przyjmują pozycję żony Lota, która nieopatrznie spojrzała w wiadomym kierunku, a mnie akurat rozczulają owe ‘bąbelki’. Imponuje mi też niepomiernie, gdy dowiaduję się, że po pewnej imprezie po prymicji znaleziono rozliczne ślady orgii gejowskiej, w tym prezerwatywy oraz – uwaga! – podartą bieliznę. Jeśli młodzi kapłani w takim są natchnieniu religijnym, że aż drą majtki na strzępy, to my, świeccy, jeszcze dużo o namiętności się nauczyć musimy.
Usprawiedliwienia upadku są tu arcyciekawe – oto dr Bogdan Stelmach, seksuolog i psychoterapeuta, powiada, iż jest jedna wspólna i fundamentalna cecha wszystkich przestępców seksualnych w sutannach – otóż są oni niewierzący. Wierzący w Boga ksiądz nie pokusi się na dziecko, nie połasi na ministranta? To, że moc jest niewierzących księży, akurat mną nie wstrząsa, bo stoję na stanowisku, że większość duchownych w żadnego Boga nie wierzy, ja więcej niż pewien jestem, że cały niemal Episkopat to są zajadli, choć sprytnie maskujący się ateiści”.



